Marcowe szaleństwo: Rekordowa oglądalność dowodzi, że taktyka NCAA dotycząca NIL była tylko pokazem

Gdybyśmy uwierzyli w straszaki NCAA, nie mówiąc już o argumentach prawnych w obronie „amatorstwa”, które trafiły aż do Sądu Najwyższego, oto co wydarzyłoby się w weekend.

Nikt nie oglądałby March Madness.

Cóż, uczciwie mówiąc, ktoś by oglądał, ale widownia byłaby znacznie mniejsza niż wcześniej.

Tak właśnie argumentowali maklerzy NCAA, trenerzy, dyrektorzy sportowi i prawnicy, gdyby gracze uczelni mogli czerpać zyski ze swojego nazwiska, wizerunku i podobieństwa. Jeśli ci sportowcy zaczną otrzymywać „wynagrodzenie”, znaczna liczba fanów, którzy najwyraźniej byli przyciągani do uczelnianej lekkoatletyki, ponieważ gracze nie zarabiali żadnych pieniędzy, przestanie się tym przejmować i oglądać.

Były prezydent NCAA Mark Emmert zeznał w przełomowej sprawie O’Bannon przeciwko NCAA. NCAA, że NIL byłby „równoznaczny z przekształceniem [sportów uniwersyteckich] w sporty niższej ligi, a wiemy, że w USA sporty niższej ligi nie są zbyt udane ani pod względem wsparcia kibiców, ani wrażeń kibiców.”

Cóż, średnio 9,2 miliona ludzi oglądało pierwszą rundę turnieju koszykówki mężczyzn w ubiegły czwartek, według CBS/TNT. Była to rekordowa liczba w pierwszym dniu zawodów. Została ona przekroczona w piątek, kiedy to oglądało ją 9,3 miliona widzów.

I chociaż turniej kobiet jest rozgrywany dla znacznie mniejszej widowni – średnio tylko 257 000 widzów na ABC/ESPN – to był to wzrost o 27% rok do roku. Oczekuje się, że poniedziałkowe mecze drugiej rundy, które zostały rozegrane bez rywalizacji mężczyzn, przyciągną bliżej miliona widzów.

Fani nie uciekają z uczelnianej lekkoatletyki, jak ostrzegali liderzy uczelni. Oni wręcz do niej lgną.

Jesteśmy już po dwóch pełnych sezonach NIL i okazuje się, że prawie nikogo to nie obchodzi. Turniej ten jest następstwem sezonu futbolu uniwersyteckiego, który według ESPN był najchętniej oglądany od pięciu lat, a Fox ogłosił wiele rekordowych wyników oglądalności, w tym 17,1 miliona oglądających mecz Michigan-Ohio State

W przypadku March Madness, być może NIL utrzymuje ekscytujące, uznane gwiazdy – na przykład Drew Timme z Gonzagi lub Oscar Tshiebwe z Kentucky. Może chodzi o legalność zakładów sportowych w kilku stanach. Może jest to kilka czynników.

Gonzaga Bulldogs forward Drew Timme (2) gets interviewed after the second round of the NCAA tournament in Denver on March 19, 2023. (Helen H. Richardson/MediaNews Group/The Denver Post via Getty Images)

Napastnik Gonzaga Bulldogs Drew Timme (2) udziela wywiadu po drugiej rundzie turnieju NCAA w Denver 19 marca 2023 roku. (Helen H. Richardson/MediaNews Group/The Denver Post via Getty Images)

To, co jest jasne i staje się coraz jaśniejsze, to fakt, że przepowiednie o tym, jak NIL wszystko zrujnuje, były tylko najnowszym „spadającym niebem” ze strony College Sports Inc, która była i nadal jest nastawiona na utrzymanie kontroli nad pieniędzmi wszelkimi niezbędnymi środkami. Warto pamiętać, że te przepowiednie nigdy się nie spełniły, ponieważ sporty uniwersyteckie utrzymują tę ustawę, starając się skłonić Kongres do wkroczenia i oszczędzenia im dzielenia się pieniędzmi.

Zapobieganie NIL było „niezbędne do zachowania amatorskiej tradycji i tożsamości sportów uniwersyteckich”, argumentowała NCAA, próbując (bezskutecznie) walczyć z pozwem O’Bannona. Główny radca prawny NCAA, Donald Remy, oświadczył, że jest to „schemat”, który „zagraża sportowi uniwersyteckiemu, jaki znamy.”

W osobnym pozwie prawnik NCAA, Dan Waxman, argumentował, że „koszt pracy” był „cechą wyróżniającą” lekkoatletykę uniwersytecką. Bez tego, jego zdaniem, zainteresowanie spadłoby.

Waxman zacytował nawet badanie finansowane przez NCAA, które rzekomo „przetestowało reakcję ludzi na przyznanie [sportowcom] … nagrody akademickiej w wysokości 10 000 dolarów [i stwierdziło, że] około 10% respondentów stwierdziło, że byliby mniej zainteresowani i oglądaliby mniej, gdyby tak było.”

To było komiczne. Dlaczego 10% fanów sportów uniwersyteckich miałoby przestać być fanami sportów uniwersyteckich, ponieważ ich ulubieni gracze zdobyli nagrodę akademicką? Czy odkrycie, że twój ulubiony gracz jest również dobrym studentem, jest przerażające?

A jednak to jest to, co oni wciąż wyrzucali. Nigdy nie zapomnę ówczesnego komisarza Big Ten, Jima Delany’ego, który podczas omawiania sprawy O’Bannona stwierdził, że jego liga może spaść do niestypendialnej Dywizji III, jeśli zostanie zmuszona do jakiegokolwiek systemu „pay-for-play”.

„Model Dywizji III … byłby, moim zdaniem, bardziej zgodny z filozofią Wielkiej Dziesiątki” – stwierdził Delany.

Najwyżej ocenianym meczem w niedzielę był mecz członka Big Ten Michigan State z Marquette. Przyciągnął on prawie 11 milionów widzów.

Nieźle jak na D3.

I jest to jeszcze jeden powód, by nie słuchać liderów sportu uniwersyteckiego, którzy po raz kolejny twierdzą, że potrzebują pomocy federalnej, by uniknąć kryzysu, który, podobnie jak ostatni kryzys, nigdy się nie zmaterializuje.

Wszystko jest w porządku. Po prostu baw się dobrze.