Ben Simmons wraca do formy, ale Nets wciąż walczą z problemami

PHILADELPHIA – Jeszcze trzy lata temu pomysł Bena Simmonsa, który biegałby po parkiecie Wells Fargo Center, robiąc zagrywki i siejąc spustoszenie, nie byłby godny uwagi. Ale był tam we wtorkową noc, tym razem w stroju Brooklyn Nets, wyróżniając się za robienie dokładnie tego i wyglądając tak blisko swojego dawnego „ja” jak przez cały sezon.

Pchał piłkę i naciskał na obronę swojej byłej drużyny, nurkując na parkiecie i do obręczy. Gdy łapał piłkę w paint patrzył na obręcz. Kiedy koledzy z drużyny mieli piłkę na obwodzie, ścinał do kosza. Był agresywny. Był sprężysty. Był szybki. W sumie Simmons zdobył 11 punktów, 11 asyst i siedem zbiórek w 32 minuty, do tego dołożył trzy steale i trzy bloki. Trafił nawet swoje dwa pierwsze rzuty wolne, po których wzruszył ramionami jak Michael Jordan.

Simmons wyglądał świetnie. Jego Nets jednak nie. Ich wysiłek był słaby, szczególnie w obronie. Pozwolili Philadelphii 76ers, która grała bez Jamesa Hardena, Joela Embiida i Tyrese’a Maxey’a, na oddanie połowy z 32 prób z głębi pola i zebranie 20 ofensywnych zbiórek. Nets trafili 55% rzutów z pola – częściowo dzięki występowi Simmonsa – ale oddali też 19 rzutów mniej niż Sixers. Ich zmiany na tablicach były leniwe, ich rotacje powolne, ich box-outs nieistniejące. Wynik: 115-106 zwycięstwo Sixers.

„To naprawdę mentalność nas, którzy zdecydowali, że będziemy grać w obronie”, powiedział dziennikarzom po meczu trener Nets Jacque Vaughn. „Ilość błędów, które mieliśmy w połowie meczu była dla tej grupy zaskakująca. Musieliśmy zatrzymać taśmę, ponieważ nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby pokazać je wszystkie.”

Kevin Durant był bardziej lakoniczny w swojej ocenie: „To jest ten sam s–t. Dwadzieścia rzutów więcej od nas i siedem więcej 3-punktowych. Taka jest gra.”

Gra Simmonsa była jedynym jasnym punktem. Minęło osiemset osiemdziesiąt pięć dni, odkąd po raz ostatni wystąpił w meczu na parkiecie Wells Fargo Center. Znacie tę historię. Jak po dziwnym meczu w 2020 roku, w którym przestał strzelać, co – w zależności od perspektywy – przyczyniło się lub doprowadziło do przegranej w drugiej rundzie z niżej notowanymi Atlanta Hawks, upierał się, że już nigdy nie założy stroju Sixers. Jak trener Sixers Doc Rivers i gwiazda Embiid krytykowali Simmonsa na swoich konferencjach prasowych po meczu, jak Simmons, czasami powołując się na problemy ze zdrowiem psychicznym, odmawiał dołączenia do drużyny i domagał się wymiany, jak Sixers sprzedali go za Hardena, jak kontuzja pleców uniemożliwiła Simmonsowi grę dla Nets podczas ich runu w zeszłym sezonie, jak wyszedł w tym sezonie, wyglądając jakby jego kariera mogła zmierzać w kierunku klifu.

Ale Simmons teraz wydaje się, że skręcił w kąt. To był czwarty mecz z rzędu, w którym wyglądał blisko swojego dawnego All-Star. Zmiana rozpoczęła się dwa tygodnie temu w Sacramento, gdzie Simmons, po tym jak został odsunięty od wyjściowego składu, zdobył 11 punktów i pięć zbiórek z ławki. Następnie w Portland zdobył 15 punktów, 13 zbiórek i 7 asyst, a w niedzielę w Memphis Grizzlies zdobył 22 punkty. Z każdym meczem wygląda coraz bardziej wybuchowo i atletycznie. Przez cały pierwszy miesiąc sezonu upierał się, że to jego powrót do zdrowia po operacji pleców i przedsezonowa bolesność kolan powstrzymywały go od gry, ale w ostatnich tygodniach zaczął czuć się lepiej, co jak twierdzi było katalizatorem tego zwrotu. Po raz pierwszy od lat wygląda na pewnego siebie i swobodnego, nawet po powrocie do Filadelfii, miasta, w którym wie, że nie jest uwielbiany.

„Czuję, że jestem w dobrym miejscu”, powiedział Simmons po przegranej. „Jestem szczęśliwy, że robię to co kocham, więc bycie tam i posiadanie tego doświadczenia było niesamowite. Oczywiście nie był to wynik, którego chcieliśmy, zwłaszcza przegrać taki mecz, ale wiesz, myślę, że to dobry krok naprzód.”

Nawet podczas przygotowań do pierwszego meczu przeciwko swojej byłej drużynie, Simmons wyglądał na zrelaksowanego. Spędził poranną sesję medialną żartując z reporterami. Na pytanie Howarda Eskina, jednego z najsłynniejszych filadelfijskich nadawców sportowych i najgłośniejszego w mieście i nieugiętego krytyka Simmonsa , co pamięta ze swojego czasu w Filadelfii, Simmons odpowiedział: „Pamiętam, że często mnie wyśmiewałeś” Obaj pozowali później do selfie, które Simmons zamieścił na Instagramie. Zapytany o to, jak wyobraża sobie spotkanie z Embiidem, z którym Simmons powiedział, że nie rozmawiał od playoffów w 2021 roku, Simmons odpowiedział: „Zrobimy nasz sekretny uścisk dłoni.”

Ale nie był cały w żartach i nie opierał się na humorze, aby odeprzeć trudne pytania. Zapytany o to, co wspomina o czasie spędzonym z Embiidem, Simmons odpowiedział: „Wiele highlightów, mieliśmy wiele highlightów. Mieliśmy wiele wspaniałych chwil. Wiecie, ja też dostałem dużo miłości do Joe. Oczywiście nie wyszło, ale wiesz, takie jest życie. Nie wszystko działa na twoją korzyść.”

Simmons po porannym treningu drużyny dał się ostrzyc, a nieco mniej niż pięć godzin później przechadzał się po parkiecie Wells Fargo Center, po raz pierwszy robiąc to nie w uniformie Sixers. Większość miejsc w arenie była pusta. W budynku panowała cisza. Simmons znalazł miejsce obok głównego trenera Nets, Jacque Vaughna. Obaj rozmawiali przez 10 minut, przy czym Simmons, dryblując piłkę za nogami, przytakiwał. Po rozgrzewce podpisywał autografy dla fanów.

Simmons był gwizdany przez całą noc, ale reakcja była bardziej stonowana niż kiedy wrócił w marcu zeszłego roku z Nets, ale nie zagrał. „Myślałem, że będzie głośniej” – powiedział Simmons po meczu. Może gdyby Embiid zagrał emocje na parkiecie byłyby inne i odebrane przez tłum, ale na razie Sixers i ich kibice, mają inne zmartwienia. Kiedy wróci Embiid? Kiedy wróci Harden? Czy ta dwójka będzie w stanie odnaleźć chemię?

Nets znajdują się w podobnym miejscu. Simmons może i wrócił do dawnego siebie, ale drużyna nie wydaje się być bliżej spełnienia przedsezonowych oczekiwań. Przegrana z drużyną Sixers, w której brakuje jej trzech najlepszych graczy jest niewybaczalna. Vaughn, który niecały miesiąc temu zastąpił Steve’a Nasha, już teraz zwraca uwagę na wysiłek swoich graczy.

„Zagramy z chłopakami, którzy chcą grać twardo” – powiedział po porażce, która zrzuciła Nets na 8-10.

Simmons, jak sam powiedział, wydaje się być w dobrym miejscu. To jest właśnie dobra wiadomość dla Nets. To, co powinno ich przerazić, to fakt, że ich wady pozostają takie same, a straty wciąż są, nawet z Simmonsem odkrywającym na nowo swoją grę.

Yaron Weitzman jest pisarzem NBA dla FOX Sports i autoremTanking to the Top: The Philadelphia 76ers and the Most Audacious Process in the History of Professional Sports. Follow him on Twitter @YaronWeitzman.


National Basketball Association

Get more from National Basketball Association Follow your favorites to get information about games, wiadomości i więcej